niedziela, 3 czerwca 2012

Dlaczego piszę?

Nie jestem żadną agencją reklamową, nie prowadzę też kampanii na rzecz jakichkolwiek diet. Zaczęłam się odchudzać dokładnie 5 tygodni temu pewną metodą i chciałabym podzielić się swoimi doświadczeniami z innymi, bo wiem jak trudno samemu podjąć się jakichkolwiek dietetycznych działań.
Jestem zwykłą dziewczyną, bez rewelacyjnej pracy, nie skończyłam żadnych prestiżowych kierunków studiów, ani nie mam bogatych rodziców. Moje życie nie jest jednak złe: mam rodzinę, partnera, chcę być dobrym człowiekiem, co czasem mi się nie udaje. Od zawsze jednak mam problemy z samoakceptacją. Kompletnie nie akceptuję swojego ciała, nie lubię odbicia lustrzanego, wiem, że takich dziewczyn jak ja jest mnóstwo. Zawsze sobie powtarzam, że jest dobrze, inni mają gorzej, przewlekłe choroby i tym podobne, że nie powinnam być wdzięczna, że ze mną jest wszystko w porządku i zaakceptować siebie taką, jaka jestem. Nie potrafię. Pomimo ciepłych słów ze strony partnera, nie potrafię. Nigdy nie byłam u psychologa, wstydzę się swoich przekonań i uważam je za szczeniackie. Nie wiem jednak, czy kiedykolwiek zdołam spojrzeć w lustro i powiedzieć w myślach "ładnie dziś wyglądam".
Odkryłam jednak sposób, ażeby z dnia na dzień walczyć z moim wewnętrznym głosem, który zagłusza pozytywne postrzeganie samej siebie. Przeszłam na diecie i z tygodnia na tydzień obserwuję spadek wagi, mimo, że bywa ciężko... Chciałabym podzielić się tutaj swoją walką i zachęcić innych, aby wspierali się na wzajem. Będę odpowiadać na wszystkie pytania i przedstawię plan diety na całe życie, która sprawiła, że po 5-ciu tygodniach wcielenia jej w życie ubyło mi już 7 kilogramów. Na początku ważyłam 85... Co najważniejsze - nie głodzę się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz